sobota, 18 maja 2019

"Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót." Stefan Darda 42/2019 (122)

               "PRZEBUDZENIE ZMARŁEGO CZASU. Powrót."
                                                Autor : Stefan Darda
                                             Wydawnictwo : Akurat






Witajcie.
To moja pierwsza recenzja horroru. Serio, czytam takie książki, klasyfikowane jako horror, naprawdę w drodze wyjątku, bo mam słabe nerwy. Jednak po książce "Cymanowski młyn" byłam bardzo ciekawa, jak pisze Stefan Darda we własnym stylu. I wiecie co... Wow...

EDIT: Ta książka spowodowała, że specjalnie pojechałam do Przemyśla, by przejść się po śladami bohaterów. Nie do końca jestem pewna kamienicy gdzie mieszkała pani Róża, no cóż, próbowałam :)




___________________________

Znany przemyski fryzjer, Olgierd Lang, popełnia samobójstwo w dniu, w którym jego niesłusznie skazany na długoletnią odsiadkę siostrzeniec opuszcza zakład karny. Jakub Domaradzki nie może uwierzyć, że jego wuj dobrowolnie targnął się na własne życie, a tajemniczy list pożegnalny pozostawiony przez Langa tylko mnoży znaki zapytania.

Tropy prowadzą do najcenniejszego zabytku Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Czy tysiącletnia bizantyńska gemma określana mianem amuletu magicznego skrywa znane tylko nielicznym tajemnice? Czy w połączeniu ze swoją zaginioną bliźniaczką jest w stanie ożywić zmarły czas? Świadom niebezpieczeństwa, jakie zaczyna mu grozić, Domaradzki postanawia znaleźć odpowiedzi na te pytania. Pewien chłopiec, który kilka lat wcześniej uległ koszmarnemu wypadkowi, bardzo potrzebuje pomocy, a gemma zmarłego czasu może być dla niego jedyną deską ratunku…
(opis okładkowy)

_________________________


                                                                    ****

       "Kładąc się wieczorem do łóżka, nie wiesz, w jakim świecie się obudzisz rano..."


                                                                    ****



Głównym bohaterem najnowszej książki Stefana Dardy jest Jakub Domaradzki. Mężczyznę poznajemy, kiedy właśnie opuszcza więzienie po kilkuletnim odbywaniu kary. Kary, na którą jak się okazuje, został niesłusznie skazany. Mężczyznę miał odebrać spod zakładu więziennego wuj, niestety tam się nie pojawił. Dopiero w mieszkaniu za sprawą policyjnych odwiedzin, Jakub dowiaduje się, że Olgierd Lang popełnił samobójstwo. Mężczyzna nie może zrozumieć, co pchnęło tego spokojnego, wyważonego człowieka do takiego kroku i postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo, co wydarzyło się tuż przed śmiercią wujka. Idąc tym tropem, poznaje osoby o których wcześniej nie słyszał, a które były blisko z Langiem. Najciekawszym i najbardziej tajemniczym odkryciem okazuje się słynna gemma przemyska, którą przybliża mu January.


                                                                     ****

                  "Kuba, nie szukaj. Strzeż się kamiennych oczu."

                                                                    ****




"Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót." to pierwszy z czterech tomów cyklu. Jeśli chodzi o sam horror, jest naprawdę spokojnie, i dla mnie ten tom to bardziej połączenie thrillera z  przygodą, wątkiem kryminalnym, a nawet kilkoma, gdzie czytając, nie raz poczujesz gęsią skórkę.

Książka mnie porwała. Niesamowite jest to, że autor w tym jednym tomie ujął tyle fantastycznych rzeczy o swoim mieście Przemyślu, jego historii, zabytkach, ciekawostkach, a ja, właśnie w niedzielę byłam tam. I po raz pierwszy (a byłam tam kilkakrotnie przejazdem) widziałam większość rzeczy, które opisał w swej powieści.
Czytając, znów spacerowałam po starym rynku, jadłam słynne przemyskie lody, patrzyłam na miasto z okolic Kopca Tatarskiego i jechałam drogą na Medykę, czy Bolestraszyce. Nawet mijałam Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej...

Autor kocha swoje miasto i zna jego zakamarki, z czego uczynił atut tej książki. Samo wplecenie gwary przemyskiej dodało książce takiego smaczku, że nawet mój mąż pochodzący z tamtych stron zerkał na te wątki.
Do tego stopniowo wkraczający do akcji nowi bohaterowie, którzy z każdą stroną potęgują tajemniczość i niepokój. Kolejne wątki, tropy i  tajemnicza gemma przemyska. Z jednej strony duma i talizman miasta, o niezwykłych ponoć mocach i właściwościach, a z drugiej przerażająca wiedza, że najprawdopodobniej istnieje druga, która może sprawić, że po połączeniu ich obu wydarzyć się może wszystko.

                                                                         ****

           "Chcąc coś udowodnić komuś innemu, można zgubić samego siebie."

                                                                          ****



Przyznaję, oprócz "Cymanowskiego dworu" nie czytałam pozostałych książek autora, więc nie mam porównania i mogę się oprzeć tylko na tej powieści.
Dla mnie jest majstersztykiem. Z jednej strony przypomina mi nieco film "Skarb Narodów" z poszukiwaniem zaginionego przedmiotu, a z drugiej jest tak niepokojąca i realna, że zastanawiasz się ile jest prawdy w tej historii.
Ta książka przyciąga, ledwie dostałam ją od kuriera, zaczęłam czytać i wciągnęłam w dwie godziny! Po lekturze zaznajomiłam się już z tekstami o gemmie w internecie i mam plan kolejnych odwiedzin w Przemyślu. Bardzo czekam na kolejne tomy i polecam z całego serca! Jest niesamowita!


Daję : 11/10
Ilość stron : 317
Wydawnictwo : Akurat


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Akurat.

piątek, 17 maja 2019

"Podaruj mi jutro" Ilona Gołębiewska 41/2019 (121)

                        
                                    "PODARUJ MI JUTRO"
                                              Autor : Ilona Gołębiewska
                                                  Wydawnictwo : Muza


Witajcie.
"Podaruj mi jutro" to już szósta książka w dorobku Ilony Gołębiewskiej. Gdybym miała ją porównać do poprzednich, jest nieco inna, ale czy przez to gorsza? Zapraszam do recenzji.



---------------------------------

Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny?
Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk.
Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?
Tajemnicza, intrygująca i pełna emocji opowieść o potrzebie bycia kochanym, poszukiwaniu szczęścia i roli przeznaczenia. Autorka udowadnia, że trzeba podążać za głosem serca, otaczać się życzliwymi ludźmi i realizować swoje życiowe pasje.
(opis wydawcy)
----------------------------------------


Główna bohaterka książki to Aniela Horczyńska, a tłem całej historii są Lipowczany z rodowym Dworem. Historia tego budynku jest bardzo bogata, i rodzina Horczyńskich wiele przeszła, by pozostał on w ich rękach. To głównie nieżyjący już ojciec Anieli-Fiodor Horczyński zabiegał, by rodzinna posiadłość, po wojnie nie poszła w obce ręce, a kobieta postarała się, by spełnić marzenie ojca.

Po latach już jako kobieta w kwiecie wieku, znana na całym świecie malarka, Aniela, postanawia wrócić do rodzinnego domu i tam zacząć realizować swoje marzenia. Zakłada Akademię Sztuk Anielskich , gdzie zamierza dzielić się swoją pasją z innymi, w dworze powstaje też pensjonat, który ma rozsławić wizyta i program znanego na całą Polskę redaktora Rakoczego z jego programem "Maluchem przez Polskę". Od jego przyjazdu w Dworze już nic nie będzie takie samo. Życie nabiera rozpędu, pojawiają się nowi lokatorzy, tajemnica goni tajemnicę, a zapach kwiatów lipy unosi się nad całą okolicą. Kiedy na dodatek, przez zupełny przypadek robotnicy odkrywają pod budynkiem podziemne korytarze, Aniela czuje że przyszedł czas na wyjaśnienie tajemnicy sprzed lat, dotyczącej pogromu oddziału, w którym służył Fiodor Horczyński, a który potem nieoficjalnie został oskarżony o zdradę.
Czy uda im się poznać losy partyzantów, odnieść sukces pensjonatu, utrzymać przyjaźnie? I co z zaginionym ukochanym Anieli? O tym poczytajcie już sami.



                                                                    ****

            "Jeden błąd i tracisz wszystko, tak niewiele dzieli szczęście od rozpaczy."


                                                                   ****






Ilona Gołębiewska ma wyjątkowy talent do nadawania swoim historiom ciepła. Jej opisy krajobrazów, zapachów, smaków sprawiają, że wyobraźnia szaleje. Do tego niezwykłe sylwetki bohaterów, z jednej strony zwyczajnych, takich jak my sami, z marzeniami, tajemnicami a z drugiej ludzi, którzy w jej książkach pojawiają się po coś. By pokazać, że nie ma sytuacji bez wyjścia, by docenić to, co masz teraz, inaczej spojrzeć na drugiego człowieka, przestać oceniać po pozorach a czasem zwyczajnie wysłuchać.

"Podaruj mi juro" to cudowna, porywająca powieść o miłości, która nie zważa na mijające lata, miłości, która nie wątpi i jest cierpliwa. To powieść o przyjaźni która potrafi czynić cuda i ratować człowieka od samotności i zapomnienia, a czasem może i śmierci?

Czytając czujesz niezwykłą siłę Anieli, która nie poddaje się przeciwnościom losu, a przecież sama nie ma łatwo. Straciła oboje rodziców, od lat nie może dotrzeć do córki, która ją unika, ogranicza kontakty z ukochaną wnuczką, która sama nigdy nie ułożyła sobie życia osobistego, a jednak potrafi ogarnąć nie tylko pensjonat, Akademię, ale stawia do pionu swoje przyjaciółki i pomaga tym którzy tej pomocy potrzebują. Ta kobieta zaimponowała mi też optymizmem i młodością ducha. Nie ocenia, a próbuje rozumieć.

                                                                       ****

"Czasami przychodzi w życiu taki moment, kiedy trzeba postawić wszystko na jedną kartę i nie oglądać się na to, co było, lub czego się lękamy."


                                                                       ****




Na początku wspomniałam, że ta książka jest inna od poprzednich, a dlaczego? Dlatego że po raz pierwszy autorka wplotła do historii tyle humoru, postać redaktora to strzał w dziesiątkę! Już widzę Ilonę, jak pisze dla nas komedię, ja biorę od razu! Jego nieporadność, niezwykła umiejętność wpadania w tarapaty i żądza przygód dodały książce fajnego smaczku.

Bardzo, ale to bardzo ważnym wątkiem jest historia choroby jednej z bohaterek książki i taki apel autorki byśmy się badały, nie odwlekały, nie bały się badać, bo to bardzo ważne. Naprawdę, uwierzcie mi, nie ma nic cenniejszego od naszego zdrowia.
Do tego dodajcie jeszcze tajemnice z czasów II wojny, dramatyczne losy partyzantów, które mają wpływ na życie kolejnych pokoleń i romantyczną historię, której zakończenia chyba nikt z nas się nie spodziewał. Dla mnie ta powieść to  REWELACJA! Polecam z całego serca.


                                                                   ****

" Świadomość, że jest się śmiertelnie chorym, zazwyczaj zmienia perspektywę patrzenia na świat, ludzi i samego siebie. Niekiedy budzi również ogromny sprzeciw. Pewnego rodzaju niezgodę na niesprawiedliwość losu. Bo czy jest w porządku to, że u progu lata człowiek – zamiast cieszyć się życiem i piękną pogodą – musi myśleć o rychło nadchodzącej śmierci? Czasem trudno oczekiwać spokoju i akceptacji tego, co niesie w darze zły los."


                                                                  ****




Daję : 11/10
Ilość stron : 471
Wydawnictwo : Muza


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza



środa, 15 maja 2019

"Bańki mydlane" Edyta Świętek 40/2019 (120)

                                         "BAŃKI MYDLANE"
                                                      Autor : Edyta Świętek
                                                    Wydawnictwo : Replika




Cześć.
Dzisiejsza lektura skłania do refleksji. Mnie osobiście przypomniała o kilku najtrudniejszych momentach w życiu. Warto po nią sięgnąć choćby po to, by na chwilę pomyśleć nad życiem i tym, co mamy.



____________________________

Michalina ma wszystko, co jest pożądane w młodym wieku: kochającą rodzinę, trafione studia, pochłaniającą pasję, przyjaciół oraz uroczego chłopaka, Jakuba. Sielankę burzy podejrzenie, że dziewczyna jest w ciąży. Dla niej i Kuby jest to nieodpowiedni moment na zakładanie rodziny. Wkrótce jednak okazuje się, że nie ciąża, lecz złośliwy nowotwór wywraca jej poukładane życie do góry nogami.
Jak odnaleźć się w nowej, okrutnej rzeczywistości, od której nie ma ucieczki?
Bohaterka ma na to receptę. W czasie krótkotrwałej poprawy zdrowia realizuje swoje plany i urzeczywistnia pomysły. Czy to wystarczy, aby u kresu życia odczuwać spokój i mieć czyste sumienie? Być może tak, lecz mimo to Michaliny nie opuszcza lęk przed śmiercią. Obawia się osamotnienia oraz… nudy.
(opis wydawcy)

__________________________

                                                                            ****

"...a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny"

                                                               H.Poświatowska




Michalina to kobieta na progu dorosłości. Wydawałoby się, że ma idealny start,studia, piękne marzenia, plany, kochających ludzi wokół. Jednak oto wszystko nagle zaczyna pękać. Początkowo wszystkim wydaje się, że przyczyna jest prozaiczna, choć nie do końca planowana i jednak nieco komplikująca plany życiowe Michaliny i jej chłopaka. Dokładne badania wyjaśniają jednak, że to nie ciąża a poważna choroba nowotworowa. To na dodatek dopiero pierwszy etap wyzwań dla dziewczyny.




Edyta Świętek napisała książkę bardzo emocjonalną, w której z jednej strony znajdziemy to, czego człowiek lęka się najbardziej, a z drugiej ogromne pokłady nadziei i otuchy.
Dla mnie, osoby, która w swoim życiu miała kilkakrotne powtórne "narodziny" ta książka jest bardzo osobista, i momentami trudna. To tak jakby myśli Michaliny zostały przelane na karty wprost z mojej głowy. Oczywiście nasze historie są zupełnie, ale to zupełnie inne.

Powieść "Bańki mydlane" to doskonały przykład na to, jak śmiertelna choroba potrafi zweryfikować nasze życie. Czasem podłamać, a czasem dać ogromną siłę do walki i działań.
Najbardziej porusza mnie strach dziewczyny przed opuszczeniem bliskich, by nie cierpieli. Nie martwi się specjalnie o to, co spotka ją po tamtej stronie, nie boi się odchodzenia, ale nie chce bólu matki, ojca...


                                                                           ****

               "Miłości nie można zaplanować, nie da się przeżyć jej racjonalnie."

                                                                           ****



Ta książka pokazuje potrzeby człowieka, który właśnie odchodzi. To nie tylko leki, lekarze... to zainteresowanie ludzi, których kochamy, to traktowanie jak człowieka nie pacjenta, to czas na pożegnania, wspomnienia. Tak jak nasza bohaterka w ostatnich dniach wspomina najlepsze, najszczęśliwsze chwile, stara się być piękna dla siebie i rodziny.
"Bańki mydlane" to także ten "KTOŚ", ta wyjątkowa postać, która zjawia się w życiu Michaliny po coś.
Warto sięgnąć po tę niezwykłą, mądrą, chwilami bardzo bolesną książkę, która mimo niepozornej objętości zawiera w sobie coś wyjątkowego. Życie jest jak ta bańka mydlana, czasem piękna, zachwycająca i lekka, a czasem po prostu pęka, i nie masz już nic...


Całość wynagrodzenia ze sprzedaży książki autorka przekaże na rzecz HOSPICJUM .sw. Łazarza w Krakowie.


Daję : 9/10
Ilość stron : 208
Wydawnictwo : Replika

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika




sobota, 11 maja 2019

"Wybuchowe związki" Małżeństwo z Pakistańczykiem Sylwia Kaźmierczak-Ali 39/2019 (119)

 "WYBUCHOWE ZWIĄZKI" Małżeństwo z Pakistańczykiem.
                                     Autor : Sylwia Kaźmierczak-Ali
                                     Wydawnictwo : Novae Res




Dzień dobry.
Dziś nieco bardziej egzotycznie, nieco o związkach damska-męskich, a nade wszystko o różnicach międzykulturowych. Zapraszam.





___________________________

Let's get ready to rumble! czyli potyczki małżeńskie Polki i Pakistańczyka
Sylwia Kaźmierczak-Ali, od czterech lat szczęśliwa żona Pakistańczyka, w pełen humoru sposób opowiada o plusach i minusach życia z „tym obcym”. Jak mówi autorka, mariaż Wschodu i Zachodu nie zawsze jest prosty, ale za to bez wątpienia wielobarwny i zaskakujący.
Walka o to, czyje ma być na górze, trwa! W jednym narożniku ona – wyzwolona Europejka, dla której domowe pielesze nie są gwarancją szczęśliwego życia. W drugim on – związany z rodziną węzłem gordyjskim Pakistańczyk. Jaki będzie wynik rywalizacji Wschodu z Zachodem? Czy nastąpi wielki wybuch, po którym zostaną tylko zgliszcza? Czy któraś ze stron przegra walkowerem? A może dojdzie do zawieszenia broni i bohaterowie tej opowieści będą żyli długo i szczęśliwie?
Małżeństwo z Pakistańczykiem. To taka wycieczka zagraniczna, ale w zaciszu domowym. Wiemy jednak, że każde biuro podróży ma listę rzeczy, które nas zaskoczą tuż po rozpoczęciu urlopu. Wkraczamy w ten świat odmienione, nikt z nowych znajomych nie wie, że mąż nas bił, nie szanował, zdradzał, że nie kochałyśmy jeszcze nigdy, że zbędne kilogramy nie pomagały w znalezieniu chłopaka i zawsze byłyśmy raczej lepszym kumplem niż koleżanką, którą można było się zauroczyć.
(opis wydawcy)


________________________


                                                                          ****

"Lubię mojego męża, choć nie raz wyprowadził mnie z równowagi i zrobi to jeszcze setki razy, lecz jestem pewna, że to mój ostatni związek z Pakistańczykiem i ostatni z muzułmaninem."

                                                                           ****



Ta książka to nie powieść w pełnym tego znaczeniu słowa. To taka osobista relacja ze wglądu, obserwacji własnego małżeństwa. Próba pokazania, opowiedzenia o odmienności kultur Pakistanu i Polski.

Powiem szczerze mam małą zagwozdkę z recenzją tej książki. Po pierwsze, jestem nieco zaskoczona ilością błędów na początku. W pewnym momencie nawet myślałam, że mam do czynienia z pressbookiem przed ostateczną korektą.

Po drugie, nie do końca rozumiem przesłanie autorki. Z jednej strony chce przekonać czytelnika, że mieszane małżeństwa to nic dziwnego, wyjątkowego czy też złego i mogą, a nawet są udane( absolutnie się tu zgadzam, każdy decyduje za siebie) a czytając tekst mam dziwne wrażenie, że nie do końca przedstawia te różnice w korzystnym świetle. Właściwie ciągle wyczuwam krytykę, rodziny męża, tradycji Pakistańczyków, zwyczajów, jedzenia... Czytając upewniałam się, czy aby na pewno autorka dalej jest mężatką.
Absolutnie rozumiem przedstawianie różnic, bo o to tutaj chodzi, pokazywanie kontrastów jest bardzo interesujące, szczególnie dla kogoś, kto o Pakistanie wie tyle co nic. Jednak w piórze autorki wyczuwam ciągły sarkazm, bunt i walkę z tym, co nie po jej myśli. Zresztą autorka sama przyznaje , że miejscami książka jest bardzo krytyczna z obu stron.
Sama jestem mężatką, co prawda raczej dość tradycyjną w porównaniu do pani Sylwii, wiem, co znaczą kompromisy w związku, też miewam odmienne zdania, oczekiwania, ale nie aż tak ogniste.
Zabrakło mi w tej książce plusów dotyczących Pakistanu ( są, owszem, ale jakoś mało przekonujące, może jedynie ten o dumie z własnej kultury, języka, kraju), i samego małżonka, który z opisów autorki wydaje się być bardzo podporządkowany kobietom, bez własnego zdania, gra rolę skarbonki swojej rodziny. Zabrakło mi radości życia, pokazania tego małżeństwa w kolorowym świetle, tego, co ich łączy, cieszy, wspólnych marzeń.


                                                                        ****

"Dziś zdaję sobie sprawę, jak ograniczona była moja wiedza, a jak wielka tolerancja, zbudowana na pustych hasłach. Tolerancja została mocno odchudzona, bo przybyło mi wiedzy."

                                                                         ****


Podsumowując.
Książkę czyta się dobrze, znajdziecie sporo bardzo ciekawych faktów na temat Pakistańczyków, autorka ma ciekawy styl pisania, jednak moim zdaniem nie do końca pokazała temat od właściwej strony.


Daję : 5/10Ilość stron : 160
Wydawnictwo : Novae Res

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res



środa, 8 maja 2019

"Kalendarz z Dziewuchami" Ada Johnson 38/2019 (118)

                            "KALENDARZ Z DZIEWUCHAMI"
                                                      Autor : Ada Johnson
                                                Wydawnictwo : Zysk i s-ka


Cześć.
Ostatnio czytam sporo książek w dość trudnej tematyce. Gdzie przeważają historie mroczne, bolesne i smutne. Dlatego też ten tytuł to moje odkrycie. Potrzebowałam takiej historii na odreagowanie, przywrócenie humoru i uśmiechu.  Zapraszam.






_______________________________

Ada mogłaby śmiało nazwać siebie szczęściarą. Z kilku powodów. Pierwszy: świeżo poślubiony angielski małżonek zwany Rośkiem, zakochany w niej na zabój. Powód drugi: para domowych małolatów i rudy terierek Spajkuś, bez których nie wyobraża sobie życia. I wreszcie powód trzeci: Dziewuchy – czyli barwne grono najbliższych jej kobiet. Chociaż na co dzień przyjaciółki mieszkają w czterech różnych krajach, to kontaktują się regularnie, wykorzystując wszystkie zdobycze technologiczne.
W dniu ślubu w ręce Ady wpada koperta od tajemniczego nadawcy, który podpisuje się inicjałami „A.M.” i zwraca się do niej „Adrienne”. Treść wiadomości również nie jest jasna. Ada nie skupia się na tym przesadnie, bo ma na głowie cały dom, prawie zawsze pełen ludzi. Jednak w ciągu następnych kilku miesięcy przychodzą kolejne listy, wzbudzając spore zaciekawienie Ady i jej Dziewuch. Akcja zaczyna nabierać tempa…
(opis wydawcy)

____________________________

Adę, główną bohaterkę powieści poznajemy w dniu, kiedy wychodzi za mąż. Ona Polka, on Anglik, oboje z bagażem doświadczeń, dwójką dorastających dzieci w pakiecie i sporym gronem fantastycznych przyjaciół.
W jednym z prezentów ślubnych Ada dostaje kopertę a w niej życzenia podpisane jedynie inicjałami. Pewnie ona i jej świeżo poślubiony małżonek Rosiek, nie zwróciliby na to większej uwagi, gdyby takie listy nie pojawiały się w niedalekiej przyszłości coraz częściej. Kim okaże się być tajemniczy A.M?


"Kalendarz z Dziewuchami" to debiut Ady Johnson, Polki zamieszkującej obecnie w niewielkim miasteczku w środkowej Anglii. Dlatego też czytając miałam wrażenie, że autorka opisuje własne przeżycia, perypetie i ubarwia je scenkami sytuacyjnymi z życia  jej i przyjaciółek.


                                                                               ****

"Taki jest chyba fenomen przyjaźni. Nie wiadomo kiedy, ktoś nagle wprowadza się w twoje życie, robi tam przemeblowanie, a dzieje się to tak niepostrzeżenie, że nawet nie ma czasu zaprotestować, a już jest pozamiatane."

                                                                                ****




Ta książka czyta się rewelacyjnie, cudowne dialogi, które co rusz wywoływały u mnie uśmiech, a czasem nawet parsknięcia ze śmiechu.
Ta książka jest dowodem na istnienie przyjaźni na dobre i na złe ponad wszelkimi granicami, przeciwieństwami i odległością mierzoną nawet w tysiącach kilometrów. Ada i jej Dziewuchy to dziewczyny, które są za sobą o każdej porze dnia i nocy, kiedy tylko zachodzi taka potrzeba. Zawsze gotowe do pomocy, wsparcia, a jak trzeba to i ochrzanu i postawienia do pionu. Zazdroszczę im takiej przyjaźni.
Ta powieść to dla mnie niesamowity relaks, odprężenie. Może dlatego, że bohaterki to prawie moje rówieśniczki i dzięki temu doskonale je rozumiem. Ich powiedzonka, wspominanie kultowych filmów, rewelacja! Do tego podróże, które osobiście uwielbiam i tajemniczy wątek z listami. Kasia, Ana, Madzia Ada to bohaterki, za którymi zatęskniłam od razu po odłożeniu książki, ja nie chciałam kończyć jej czytać i żegnać się z dziewczynami. Ich szaleństwa, śmiech przeplatają się czasem z płaczem i bezradnością, są tak prawdziwe, realne i pełne emocji.

To bardzo, bardzo udany debiut. Pisany tak prosto z serca, z idealnie wyważonym humorem. Poproszę więcej takich!


Daję : 10/10
Ilość stron : 508
Wydawnictwo : Zysk i S-ska

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

wtorek, 7 maja 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang 3 pierwsze rozdziały 37/2019 (117)

                                 "WIĘCEJ NIŻ POCAŁUNEK"
                                                  Autor: Helen Hoang
                                                Wydawnictwo : Muza
                                                   3 pierwsze rozdziały




Witajcie.
Zdarza Wam się oceniać czytaną książkę po kilku pierwszych rozdziałach? Ja właśnie stoję przed takim wyzwaniem.





___________________________________

Według trzydziestoletniej Stelli świat powinien rządzić się jedynie prawami logiki. Tworzenie algorytmów wydaje jej się zdecydowanie prostsze niż relacje z mężczyznami. Wizja bliskości budzi w niej niechęć, a na myśl o całowaniu robi jej się niedobrze. Trochę pod wpływem matki, trochę dla samej siebie postanawia to zmienić. Na pewno nie pomagają jej chorobliwe trudności z nawiązywaniem relacji. Czy to wina objawów zespołu Aspergera, czy może Stella tak po prostu ma?
Do wprowadzenia zmian w swoim życiu Stella zabiera się nietypowo. Chce „nauczyć się współżyć”, potrzebuje dobrego treningu. Uznaje, że do ćwiczeń najlepiej nada się profesjonalista, czyli wynajęty mężczyzna do towarzystwa. Tak poznaje Michaela. Plan lekcji, który wspólnie realizują, wychodzi znacznie poza całowanie. Ich biznesowy układ szybko zmienia swój charakter. Stella odkrywa, że w życiu najbardziej liczy się to, co wymyka się równaniom matematycznym...
(opis wydawcy)

_________________________________



Książka którą chcę wam dziś przedstawić, a raczej jej pierwsze rozdziały jest już laureatem bardzo znaczących wyróżnień.
To jedna z 50 najbardziej wyjątkowych powieści roku 2018 według Washington Post, top 100 książek Amazona w 2018 roku, jedna z najlepszych książek na lato Elle,a także zdobywczyni nagrody Goodreads dla najlepszej książki roku 2018.

Stella boryka się z zespołem Aspergera, żyje i pracuje według wypracowanych przez lata schematów i rytuałów. To ma sprawić, że jej świat jest poukładany, bezpieczny i przewidywalny. Jedną, z sytuacji których nie potrafi ułożyć według własnych wyobrażeń, są rozmowy i oczekiwania matki. Ta, jak większość rodzicielek tego świata oczekuje od córki założenia rodziny i potomstwa. Stella postanawia w końcu coś z tym zrobić. Oczywiście według ściśle obmyślonego planu. Najpierw wynajmuje Pana do Towarzystwa... I kiedy pojawia się On, ich pierwsze rozmowy na temat oczekiwań, pierwszy dotyk, kończy się rozdział trzeci...



                                                                     ****

                                      "Pokażesz mi, jak należy się całować?"

                                                                     ****






Broszurka zapowiada się bardzo interesująco. Sam fakt poruszenie w niej tematu zespołu Aspergera, o którym ostatnio co nieco słyszałam, bardzo mnie zaciekawił. Do tego dodajmy odwagę młodej dziewczyny, która na dodatek raczej nie szuka nowych znajomości i zatrudnia mężczyznę, który ma ją uczyć "współżyć" cokolwiek to oznacza, plus szczyptę pikantności to książka na pewno bardzo kusi.
Wydawnictwo Muza postawiło na bardzo ciekawą akcję promocyjną podrzucając blogerom te pierwsze rozdziały, które wyjątkowo pobudzają wyobraźnię. Ja bardzo czekam na ciąg dalszy, a premiera powieści już 5 czerwca!




Daję : Z oceną wstrzymam się do przeczytania całości ;)
Ilość stron : 50 (trzy rozdziały)
Wydawnictwo : Muza


Za możliwość przeczytania pierwszych rozdziałów dziękuję Wydawnictwo Muza.

piątek, 3 maja 2019

"Wiele powodów, by wrócić" Augusta Docher 36/2019 (116)

                    
                            "WIELE POWODÓW, BY WRÓCIĆ"
                                                     Autor: Augusta Docher
                                                 Wydawnictwo : OMGBooks






Cześć.
Dzisiaj chciałabym was zaprosić na kontynuację historii Marcela i Dominiki poznanych w powieści "Najlepszy powód, by żyć".





___________________________

Czy pierwszą miłość można przeżyć drugi raz?
Marcel po wypadku nie odzyskuje przytomności.
Dominika jest zdruzgotana – zamiast układać sobie życie z ukochanym, spędza długie godziny w szpitalu, czuwając przy jego łóżku. Heroicznie walczy o każdy oddech Marcela i nie traci nadziei, że ten pewnego dnia do niej wróci. Chwila, w której chłopak budzi się ze śpiączki, jest jedną z najszczęśliwszych w jej życiu.
Radość błyskawicznie zamienia się w rozpacz, gdy Dominika odkrywa, że Marcel nie pamięta ostatnich dwóch lat.
Czy łączące ich niegdyś uczucie okaże się silniejsze od zapomnienia?
Czy ktoś, kto odszedł tak daleko, znajdzie powód, by wrócić?
(opis wydawcy)


___________________________



Marcel i Dominika po traumatycznych przejściach, wydawałoby się, żyją jak w bajce. Mieszkają razem, mają wspólne plany, marzenia. Ale jak to w okrutnym życiu bywa,nic nie przychodzi lekko. Życie tych młodych ludzi zaczyna się powoli komplikować. Najpierw z dnia na dzień stają się opiekunami córeczki Marcela, której matka postanawia nagle wyjechać. Jednak opieka nad malutkim dzieckiem to nic w obliczu tego, co ma nastąpić. Marcel ma wypadek. Zapada w śpiączkę, a jego życie przez wiele dni wisi na włosku. Domi wraz z jego najbliższymi podejmuje walkę o zdrowie ukochanego. Czy jej się to uda?


                                                                           ****

                  "Miłość to nie pieprzony koncert życzeń i umowa na czas nieokreślony"

                                                                           ****




"Wiele powodów, by wrócić" to kontynuacja powieści "Najlepszy powód, by żyć", i mimo że mam wrażenie, że można czytać te dwie książki osobno, to jednak osobiście bardzo polecam, by zacząć od tomu pierwszego. Czytając tom drugi, stracicie wiele z emocji, jakie są w związku Marcela i Dominiki, nie dowiecie się, co tak naprawdę ich połączyło, zbliżyło.

Wracając do kontynuacji, przyznam szczerze, że jestem nieco zawiedziona. Szczególnie dotyczy to postaci Marcela. I nie, absolutnie nie mam tu na myśli jego amnezji, odtrącania Dominiki. Po prostu w tej części wydał mi się bardzo niedojrzały. Jego przemyślenia, słownictwo bywało męczące. Do tego drażnił mnie swoim wygodnictwem, które sprawiło, że dużo stracił w moich oczach.
Zapamiętałam go jako chłopaka, który walczył, pokazywał swoją siłę, dawał oparcie i był dość konsekwentny w swoich działaniach. Teraz idzie na łatwiznę, mieszka z zamożną dziewczyną, i żyje na zasadzie, jakoś to będzie. Gdzie się podziała jego męskość? W moim wyobrażeniu to co przeszli oboje z Domi wcześniej, powinno go nieco ukształtować, bo przecież takie historie wpływają na nas, sprawiają, że stajemy się dojrzalsi, inaczej patrzymy na świat i bardziej doceniamy życie. Oczywiście wszystko to piszę, zdając sobie sprawę, że część zachowań, reakcji chłopaka jest tak jakby sprzed dwóch lat, których on nie pamięta.


                                                                          ****

"Już zapomniałeś? Nauczyłeś mnie płakać, nauczyłeś mnie żyć. Jesteś moim powodem, by żyć"


                                                                          ****




Sama historia dobrze się czyta, no może poza denerwującymi tekstami Marcela, jest bardzo wciągająca, wypadek, poświęcenie bliskich, relacje Domi z potencjalną teściową ( zazdroszczę!!!) To właśnie historia, dojrzałość Domi teraz zachwyca. Która kobieta w jej wieku dałaby radę tyle udźwignąć? Własne problemy zdrowotne, rodzinne, do tego strach o życie ukochanego, zmagania z zazdrością o byłą, i córeczkę, do tego jeszcze amnezja Marcela. Serio, ona jest wielka. To charakterystyka tej postaci i jej relacje z innymi bohaterami sprawiły, że ta powieść zyskuje w moich oczach.
Bardzo ciekawy jest też wątek przybliżający czytelnikowi proces opieki nad chorym w śpiączce.

Mimo że bardzo czekałam na tę książkę, w moim odczuciu nie dorównała ona poziomem " Najlepszemu powodowi, by żyć". To on jest dla mnie nadal numerem jeden w powieściach Augusty.

Jednak jestem pewna, że wielu z was przypadnie ona do gustu, jeśli lubicie powieści młodzieżowe z prawdziwą historią w tle (bo przypomnę, że te książki są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami) i ciekawymi bohaterami z fajną dawką humoru i mnóstwem emocji.



Daję : 7/10
Ilość stron : 352
Wydawnictwo : OMGBooks/ Wydawnictwo Znak



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu OMGBooks