poniedziałek, 6 lipca 2020
"Kołysanka dla Łani" Ewa Formella 35/2020 (225)
"KOŁYSANKA DLA ŁANI"
Autor : Ewa Formella
Wydawnictwo : Replika
Witajcie.
Pomalutku wracam do lektur, które zajmują w moim sercu wyjątkowe miejsce. Literatura związana z II wojną światową to książki, które uczą, przypominają i taka właśnie jest "Kołysanka..." Zapraszam.
____________________________
Są ludzie, którzy raz spotkani – zostają z nami na zawsze
Druga woja światowa, Polska. Do leśnych partyzantów dołączają dwie siostry z pobliskiej wsi: Danusia i Jadwiga. Starsza -Danusia – brutalnie zgwałcona i pobita przez Sowietów umiera podczas porodu, zostawiając na świecie swoją małą córeczkę, również Danusię. Między młodszą z sióstr, Jadwigą, a partyzantem o pseudonimie Ryś rodzi się uczucie. Jednak zakochani nie będą mogli długo cieszyć się swoją obecnością: ktoś wsypał oddział partyzantów i w wyniku aresztowań Jadzia i „Ryś” zostają rozdzieleni. Ją wywożą na roboty do Niemiec, on trafia do obozu koncentracyjnego. Mała Danusia znajduje opiekę u sióstr szarytek.
Współcześnie. Pewnego dnia na skutek niespodziewanego splotu wydarzeń Alicja spotyka bezdomnego starszego mężczyznę, który stracił pamięć, Zygmunta, i mimo niechęci męża proponuje mu mieszkanie w swoim domku dla gości. Za wikt i opierunek mężczyzna opiekuje się jej ogrodem. Zygmunt nie wie kim jest, skąd pochodzi, nie pamięta swojej przeszłości, ale nie może się pozbyć natarczywego wrażenie, że twarz Alicji nie jest mu obca…
Czy tę dwójkę coś łączy? Dlaczego Zygmuntowi niekiedy stają przed oczami obrazy lasu, jakiejś młodej dziewczyny i czemu wciąż powraca do niego zapach konwalii…?
(opis wydawcy)
___________________________
****
"Dopadł go irracjonalny lęk, jakby za chwilę miało wydarzyć się coś złego. Czy to wspomnienie? Czy to sen? Kim byli ludzie, których zobaczył?"
****
Starszy pan. Zygmunt, od dłuższego czasu spotyka na swojej drodze pewną kobietę, które dziwnie go fascynuje. Nie jest to jednak uczucie romantyczne, a coś w rodzaju deja vu . Traf sprawia, że pewnego dnia udaje mu się uchronić ją przed kradzieżą dokumentów. Wdzięczna Alicja, bo o niej mowa, zabiera mężczyznę w podziękowaniu do kawiarni. Od słowa do słowa, orientuje się, że starszy pan nie ma gdzie mieszkać, a wskutek wypadku stracił pamięć i nie wie, kim jest.
Kobieta postanawia zająć się Zygmuntem, daje mu schronienie w domku gospodarczym i krok po kroku zyskuje jego zaufanie.
W tym samym czasie poznajemy też migawki wspomnień z wojny i czasów partyzantki. Te wspomnienia dotyczą zarówno mężczyzny, jak i kobiety. To bardzo trudny, okrutny okres. Do tego dochodzą urywki wspomnień jakby z obozu, tajemnicze koncerty, groby, a także praca w niemieckim gospodarstwie i finezyjny zapach konwalii. Kim jest tajemnicza dziewczyna ze wspomnień?
****
"Bo dno, jakiekolwiek jest, to piekło, a ja, przyznam szczerze, nie wiem skąd, ale czuję, iż dotarłem do piekła i z niego wyszedłem. I wiem, że gdy człowiek śpi w parku na ławce, to nie świadczy o jego biedocie, bo bogactwa nie można mierzyć miarą materialną. Często ten, który nie ma nic, jest bogatszy od tego, który ma wszystko."
****
"Kołysanka dla Łani" to kolejna odsłona Szkatułki wspomnień. To przepiękna historia, pełna niezwykłej wrażliwości, która przywraca wiarę w ludzi. Zachowanie Alicji względem starego, zagubionego człowieka pokazuje, jak niewiele trzeba, by odmienić komuś życie, sprawić, by poczuł się potrzebny.
Ewa Formella to pisarka, która czaruje słowem, wspomnieniami, ratuje od zapomnienia przepiękne żołnierskie piosenki, których znajdziecie na stronach jej powieści.
Przypomina, w jakich czasach żyli nasi dziadkowie. Strach, ciągła niepewność, okrucieństwo ze strony wrogów, jak i pozornych sojuszników, do tego wszechobecna śmierć. Jednak młodzi ludzie starali się szukać tym wszystkim namiastki normalności, by żyć, jakby jutra miało nie być.
Kolejny raz znajduję też w książce przykład dobrego Niemca i przyznaję, że cieszy mnie, że nie idziemy utartym torem propagowania tylko tego, co złe. Tak jak nie każdy rodak był aniołem, tak nie każdy Niemiec był prawdziwym wrogiem, chociaż pewnie czasem trudno to sobie wyobrazić, szczególnie kiedy moja prababcia przeżyła piekło obozu Auschwitz, pewnie miała podobne do Zygmunta wspomnienia.
W tej powieści historia ukazana jest w dwóch przestrzeniach czasowych, ale nie tylko. Poznajemy bowiem bohaterów, którzy w teraźniejszym świecie mieszkają w Polsce, ale i Niemczech. Co może łączyć te rodziny? Nie zdradzę Wam tego oczywiście, ale zachęcam do lektury.
Zaufanie, wsparcie, zagubienie i tęsknota, to tylko mały ułamek zawartości tej książki, a zakończenie wzruszy niejednego czytelnika do łez! Polecam.
****
"Kołysała matka, kołysała syna
I śpiewała - lulaj. luli, synku, luli
Zaśnie synek, zaśnie - zaszumiała trzcina
Nie od kołysania, od niemieckiej kuli..."
****
Daję : 10/10
Ilość stron : 272
Wydawnictwo : Replika
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika
środa, 1 lipca 2020
"Teściowa" Sally Hepworth 34/2020 (224)
"TEŚCIOWA"
Autor : Sally Hepworth
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Dzień dobry.
Ostatnio rzadko sięgam po literaturę zagranicznych autorów. Tym razem postanowiłam się skusić, i mówię Wam, warto było. Rewelacyjna lektura. Zapraszam.
________________________
W rodzinie Goodwinów każdy ma coś do ukrycia. Relacje Lucy oraz jej teściowej Diany jeszcze przed ślubem nie układały się dobrze. Lucy już podczas pierwszego spotkania z przyszłą teściową zorientowała się, że nie jest wymarzoną partnerką życiową dla jej idealnego syna. Któż jednak winiłby matkę za wyśrubowane oczekiwania? Zwłaszcza taką matkę! Ta kobieta to jeden z filarów społeczeństwa, orędowniczka sprawiedliwości społecznej, a przy tym wolontariuszka, niosąca pomoc uchodźcom, którzy osiedlają się w nowej ojczyźnie. Od lat jest szczęśliwą mężatką, opływa w dostatki. Zawsze miła, przyjazna, szczodra… nikt nie ma powodu powiedzieć o niej złego słowa. Nikt, prócz Lucy.
Po pięciu latach od ślubu młodych Diana nagle sobie odbiera życie. W liście pożegnalnym wspomina o nieuleczalnej chorobie, tymczasem autopsja nie wykazuje niczego takiego.
Od tej chwili sprawy nabierają niezwykłego tempa i nie wszystkie elementy układanki do siebie pasują. Poszlaki kierują śledztwo w stronę udziału osób trzecich.
Cień podejrzeń pada na najbliższych, spośród których to Lucy zdaje się mieć najsilniejszy, podszyty zazdrością motyw.
Jedno jest pewne: prawda na temat sekretów Goodwinów prędzej czy później ujrzy światło dzienne…
(opis wydawcy)
______________________
****
Pani Diana pracowała po to, by dawać ludziom szansę i nadzieję. Może jednak była tak zajęta problemami świata, że nie zawsze dostrzegała, iż jej pomocy potrzebują również najbliżsi."
****
Lucy, kiedy przyjmuje oświadczyny Olliego i poznaje jego rodziców, ma ogromną nadzieję, że nawiąże piękne relacje z jego matką. Ona sama straciła swoją dawno temu i, mimo że ma najlepszego na świecie ojca, tęskni za typowo kobiecymi relacjami typu matka-córka.
Nic takiego jednak nie następuje.
Diana Goodwin to chłodna, dość wyniosła osoba, która zawsze ma swoje zdanie i niełatwo zdobyć jej względy. Na co dzień pracuje w fundacji charytatywnej, wspomagając uchodźców, a szczególnie ciężarne kobiety. O przyszłej synowej potrafiła powiedzieć tylko dwa słowa " może być".
Kiedy rodzą się dzieci, Diana nie przechodzi jakiejś przemiany ze szczęścia, że została babcią, a wręcz dochodzi do coraz większych spięć między nią, a Lucy.
Sytuację próbuje łagodzić teść, Tom, człowiek z sercem na dłoni, jednak jak się okaże, to nie jedyny problem tej rodziny. W trakcie lektury poznajemy kolejne tajemnice i sekrety najbliższych. Ollie, mąż, na którym Lucy zawsze może polegać, ma kłopoty w pracy, Nettie ukochana szwagierka i ciocia, boryka się z własnymi problemami, o których długo nikt nic nie wie, a jakby mało tego było, nie potrafi zrozumieć postępowania swojej matki. Patrick, mąż Nettie też nie jest wyjątkiem i ma swoje za kożuchem. Sytuacja w rodzinie coraz bardziej się zapętla i robi się nie do wytrzymania.
Poznajemy też przeszłość Diany, która ma niebagatelny wpływ na jej późniejsze życie i zachowania.
Pewnego dnia, Lucy i Olliego odwiedza policja z informacją, że Diana nie żyje. Trwa postępowanie wyjaśniające. Czy teściowa Lucy popełniła samobójstwo? Policja zaczyna się wahać...
****
"Synowe wiedzą, że teściowe kłamią, ale to nieistotne, bo jak udowodnić, że coś jest nieprawdą, i pozostać przy tym grzeczną? To tak samo niemożliwe, jak karmienie dziecka piersią w czasie rozpakowywania zakupów, odkurzania mieszkania, albo płacenie rachunków. Dlatego teściowe opowiadają niestworzone historie o własnym macierzyństwie i nie ma na nie mocnych."
****
"Teściowa" to powieść o tajemnicach, jakie skrywają ludzie w wielu rodzinach. Najbardziej bolesne sekrety długo ukrywane potrafią zniszczyć życie, tak samo, jak brak wsparcia u bliskich nam osób. Sally Hapworth udowadnia, że to nieprawda, że przeszłość nie ma wpływu na nasze późniejsze wybory.
Tytułowa teściowa to kobieta, która zmuszona przez życie, od zawsze sama podejmowała decyzje o sobie. Patrząc na innych przez pryzmat dawnej siebie, bardzo dużo od nich wymaga, pozbawiając przy tym tej najważniejszej bliskości, oparcia. Nie czuje jednak, że kogoś swym zachowaniem krzywdzi, bo przecież inni mają gorzej, a sobie radzą. Nie można jednak o niej powiedzieć, że jest złą osobą. Widzimy, jak bardzo kocha męża, jest mu oddana, szczególnie w najtrudniejszym czasie choroby, co bardzo mnie ujęło, pomaga dzieciom, ale zawsze na swój sposób wiele od nich wymagając, zajmuje się wnukami, mimo że tutaj, miałam ochotę ją udusić...
To ona stawiając granice, mówiąc nie, sprawia, że w rodzinie Goodwinów puszczają wszelkie hamulce i wychodzą na jaw kolejne sekrety.
Tajemnice, kłamstwa, marzenia, problemy finansowe, do tego śledztwo, które odkrywa coraz więcej nieznanych faktów, sprawia, że książkę czytałam jednym tchem i nie mogłam się oderwać. Świetna fabuła, bohaterowie i zaskakujący finał. Polecam!
Daję : 10/10
Ilość stron : 391
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka
poniedziałek, 29 czerwca 2020
"Przypadek Lidki" Izabela Grabda 33/2020 (223)
"PRZYPADEK LIDKI"
Pierwszy Literacki Konkurs Inanny
Autor : Izabela Grabda
Wydawnictwo : Inanna
Cześć.
Czasem trafiam na takie książki, które najpierw mnie wkurzą i zniesmaczą, a w ogólnym rozrachunku stwierdzam, że nie było tak źle, a wręcz bardzo dobrze, i z chęcią sięgnę po kolejną książkę autora. To właśnie taka książka. Zapraszam.
__________________________
Czy wyczekany urlop w spokojnych górach Sowich, może spowodować trzęsienie ziemi w uporządkowanym z takim trudem życiu Lidki? Czy przypadek, który spełnił jej marzenie o posiadaniu domku w górach, może się zamienić w przejażdżkę uczuciowym rollercoasterem?
Okazuje się, że Lidce wszystko może się przydarzyć. A jedno wydarzenie, któremu w całości winne jest jej roztargnienie, pociągnie za sobą serię niedomówień, pomyłek i wypadków żywcem wyjętych z filmu. Z finałem, w który nawet głównej bohaterce jest ciężko do końca uwierzyć…
(opis wydawcy)
______________________
Główna bohaterka to w sumie moja rówieśniczka. Jest zapracowaną bizneswomen z siecią salonów piękności, które pięknie rozwija, ma dorosłą córkę, studentkę Ingę a za sobą bagaż w postaci nieudanego małżeństwa.
To, co kocha robić w wolnych chwilach, to samotne wędrówki po nieodkrytych szlakach gór Sowich. Podczas jednej z wędrówek natrafia na ukryty w lesie domek. Lidka, bo o niej mowa, zakochuje się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. Dzięki swojemu urokowi osobistemu udaje jej się namówić właściciela na wynajęcie tego cuda, wystarczy tylko podpis na dokumentach, które ma dostarczyć do domu powyżej. I wtedy zaczyna się właściwa historia. Po raz pierwszy staje oko w oko z Wiktorem, który bez zbędnych słów i mimo sprzeciwu Lidki zaciąga ją do sypialni.
Zacznę może od wątku, który dominuje całą tę historię. Pierwsze spotkanie Lidki i Wiktora to seks bez przyzwolenia, który ma wpływ na dalsze losy bohaterów.
Przyznam szczerze, wkurza mnie propagowanie w literaturze takich zachowań, kiedy bohaterka jest zmuszona do aktu seksualnego, a po nim ma dziwne dylematy, bo, po pierwsze, to było złe, bała się, nie była w stanie się sprzeciwić, bo on był silniejszy, większy itp. a po drugie, w sumie nie zrobił jej większej krzywdy, to był najlepszy sex w jej życiu i o rany, jaki on przystojny! No chwila moment! Gwałt! jest gwałtem. Bez względu na okoliczności, czy On był mega męski, czy było to w szałasie, czy luksusowej willi. Mam po prostu wrażenie, że taka kobieta jest zwyczajnie dziecina i pusta... Potem historia jednak się "wygładza" nabiera delikatności, uroku, co sprawiło, że autorka jednak się wybroniła w moich oczach ;)
****
"Lidka, zlituj się, oboje mamy swoje lata i pewne rzeczy ani na tobie, ani na mnie nie robią wrażenia. Dawno już nie szukamy ładnych opakowań, tylko konkretnej zawartości."
****
"Przypadek Lidki" to fajna, lekka historia o dążeniu do szczęścia, o tym, że miłość przychodzi znienacka i w każdym wieku jest możliwa. Wiktor i Lidka sporo przeszli w swoim życiu, zanim los postanowił zetknąć ich ze sobą. Czują od początku, że łączy ich to coś, mimo to boją się do tego przyznać. On boi się odrzucenia po tym co wydarzyło się w jego domu, ona nie czuje się jego warta, przecież to znany, bogaty mężczyzna, który pewnie woli młodziutkie panienki, a przecież ważne jest nie to, kim jesteśmy, ale jacy jesteśmy.
Bardzo podoba mi się, jak autorka prowadzi dialogi, są one soczyste, pełne humoru, jaki osobiście uwielbiam, bohaterowie tacy nieco z innego świata, szczególnie bajecznie bogaty Wiktor, który gdyby nie to pierwsze spotkanie, byłby chyba człowiekiem bez wad i mężczyzną marzeń niejednej kobiety.
Jeśli szukacie książki o miłości jak z bajki, to myślę, że ta historia będzie idealna.
Ja ze względu na wstęp odejmuję jeden punkt więcej z mojej oceny, jednak w ogólnym rozrachunku jestem na tak, i przeczytałam tę książkę z ogromną przyjemnością. Bardzo dobry debiut!
Daję : 8/10
Ilość stron : 609( e-book)
Wydawnictwo : Inanna
Za plik do recenzji dziękuję Wydawnictwu Inanna.
piątek, 26 czerwca 2020
"Śpiew bezimiennych dusz" Joanna Jax 32/2020 (222)
"ŚPIEW BEZIMIENNYCH DUSZ"
Cykl : Prawda Zapisana w Popiołach"
Autor : Joanna Jax
Cześć.
Dziś pora na książkę autorstwa osoby, która zawsze mnie zachwyca swoim piórem. Joanna Jax, to coś więcej niż powieści, które mają relaksować, oderwać od trosk dnia codziennego. To swoista nauka historii, cudowni, barwni bohaterowie, którzy zaskakują na każdym kroku. Zapraszam.
_____________________
Ciąg dalszy burzliwych losów Błażeja, Neli, Mateusza, Szymona i Nadii na tle ważnych wydarzeń z dziejów Polski i świata.
Nadchodzi burzliwy koniec lat sześćdziesiątych. Wybucha wojna sześciodniowa, której następstwa odczuwalne są nawet w Polsce. W Paryżu młodzież wychodzi na ulice, podobne wydarzenia mają miejsce w kraju, a ich tragicznym finałem staje się Grudzień’70. Bohaterowie zmagają się z osobistymi problemami, dokonują trudnych wyborów i próbują naprawiać swoje życie. Targani są dylematami, silnymi emocjami i wyrzutami sumienia. Jednak gdy stają twarzą w twarz ze sprawami ostatecznymi, nic już nie ma znaczenia, a wzajemne animozje przestają się liczyć.
(opis wydawcy)
___________________
****
"Idee są piękne gdy się o nich mówi, gorzej to wygląda, gdy trzeba o nie zawalczyć. Bo robi się to cudzymi rękami."
****
Po raz trzeci żegnam się z bohaterami serii Prawda zapisana w popiołach. Tym razem jest najtrudniej, bo to podobno koniec. Jednak ja, jak spore grono innych czytelników, mam nadzieję, że jednak autorka pokusi się o jakąś kontynuację.
Końcówka lat 60. u naszych bohaterów wciąż nie uświadczysz nudy. Nela z Nadią kontynuują kariery reporterek, wyjeżdżając w najniebezpieczniejsze regiony świata. Czy to wojna w Wietnamie, czy to praska wiosna, czy demonstracje w Polsce, te kobiety nie boją się wyzwań i prawdy. Tylko czy ta prawda ma szansę się ukazać we właściwej wersji?
Szymon naprawia swoje relacje z Zosią, chociaż nie jest to łatwe. Marzenia o związku z Nelą stają się przeszłością, a ich relacja zmienia się w piękną przyjaźń.
Nela zaczyna dorastać, przychodzi czas na podejmowanie życiowych decyzji i podejmowanie kompromisów.
Nad idealnym małżeństwem Nadii i Kuby pojawiają się burzowe chmury. Są ludzie, którym zależy na zbrukaniu tej pięknej miłości. To czas ogromnego bólu, strat, powrotu do przeszłości.
U Błażeja i Gabrysi jak zwykle się dzieje. To moja ukochana para tej serii. Z jednej strony wzajemne żale, a z drugiej coś, co nie pozwala zbyt długo żyć z dala od siebie, mimo mijających lat, nowych związków. Cudowne jest to, że w przypadku dzieci oni zawsze porzucają wzajemne animozje i ruszają na ratunek.
****
"Wiesz, że kompromis jest najgorszym rozwiązaniem, bo nie zadowala żadnej ze stron? "
****
Okres, w którym autorka umiejscowiła trzeci tom cyklu, nie należy do najłatwiejszych. Czasy PRL to czasy rządów partii, przemian w Polsce, coraz większych rozczarowań i buntu zwyczajnych ludzi, czas drożyzny, strajków. Właśnie w takich realiach żyją nasi bohaterowie. Pracują, podróżują, próbują chronić swoje rodziny, co często jest wyzwaniem.
Widzimy, z jakimi problemami dnia codziennego muszą się borykać. Często żyją w związkach na odległość, pracują w niebezpiecznych warunkach, wciąż zaglądając śmierci w oczy. Tracą przyjaciół, zaufanie do najbliższych, inni próbują naprawiać błędy, znajdują w sobie odwagę na podróż do tego, co było, tak jak Gabrysia i Błażej, kiedy wyruszają w odwiedziny do Klary. To wszystko sprawia, że powieść jest niezwykle realistyczna.
Czytając, wkurzałam się na Gabrysię czy Nelę, a za chwilę cieszyłam, że jednak nie stało się nic złego. Śmiałam się w głos, czytając wypowiedzi Błażeja. Bardzo, ale to bardzo, polubiłam też Mateusza. Jego konspiracja, akcje, w których bierze udział, miłość do naszej Neli sprawiło, że jest bardzo męski.
****
"...zaczęła rozważać, kiedy los jej zechce wystawić rachunek za zachłanność. Na życie, na doznania, na silne emocje. Lubiła swoją pracę i czuła, że robi coś ważnego, dzięki czemu zyskała szacunek dla samej siebie, ale czy warto było ryzykować dla czegoś takiego?"
****
Joanna Jax wciąż pozostaje na podium moich ulubionych pisarek. Ona nie pisze historii błahych, lekkich, a jednak czyta je się z ogromną przyjemnością. Uwielbiam jej opisy, dialogi. To mistrzyni jeśli chodzi o tworzenie charakterystyk bohaterów, w jej książkach znajdziemy zarówno przeciętniaków, jakich mijamy setki na ulicach, jak i dwulicowe potwory w ludzkiej skórze. Koniecznie przeczytajcie!
Daję : 10/10
Ilość stron : 544
Wydawnictwo : Videograf
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Videograf
środa, 24 czerwca 2020
"Miłość z widokiem na morze" Antologia 31/2020 (221)
"MIŁOŚĆ Z WIDOKIEM NA MORZE"
Autor : I. Gołębiewska, M.Knedler, A. Krawczyk
A.Lingas-Łoniewska, K.Misiołek, N.Socha
M.Warda, M.Witkiewicz
Witajcie.
Wakacje za pasem, słońce też nawet bywa, tęsknoty za urlopem przybywa, więc mam propozycję idealną do poczytania w plenerze. Zapraszam.
_______________________
Spacery w świetle zachodzącego słońca. Pierwsze nieśmiałe zauroczenia, niewinne flirty i niespodziewane wybuchy uczuć. Wakacje, słońce i wspomnienia.
Mistrzynie polskiej literatury obyczajowej stworzyły zbiór opowieści o miłości, która przydarzyła się nad morzem. Ich bohaterki spotkają tam miłość swojego życia, czasem odważą się na krok, który zupełnie zmieni ich losy lub przeżyją chwilę zapomnienia. Niektóre z nich przywołają wspomnienia niezwykłych chwil albo ponownie odkryją to, co w ich życiu jest najcenniejsze.
(opis wydawcy)
_______________________
****
" Kiedy przemija miłość łącząca ludzi, zaczynają obojętnieć na wszystko inne."
****
Po opowiadania sięgam raczej wtedy, gdy widzę nazwiska ulubionych autorów. I tak samo jest tym razem. Magda Witkiewicz, Aga Lingas- Łoniewska, Ilona Gołębiewska czy Natasza Socha, to dla mnie gwarancja wyśmienitej lektury.
Tym razem akcja wszystkich historii umiejscowiona została nad polskim morzem. Przysięgam, że czytając, wróciłam do urlopowych wspomnień. Plaża, szum morza, wrzaskliwe mewy, gwar nadmorskich miejscowości, to wszytko stało się znów "żywe" w mojej wyobraźni.
Jednak te opowiadania mają głębszy sens od zachęty do wyruszenia w podróż. To piękne, wzruszające, czasem romantyczne, innym razem bolesne, życiowe, rozterki bohaterów.
****
"Przypomniałam sobie, jak to jest czuć, chcieć, tęsknić, czekać, myśleć. O tej drugiej osobie. Wspominać wspólnie spędzone chwile, każdy gest, dotyk, uśmiech. Chciałam znowu po prostu kochać."
****
Każde z opowiadań jest inne, różnią się bohaterowie, ich problemy, marzenia, sposób patrzenia na świat, więc myślę, że taka antologia przypadnie do gustu wielu czytelnikom.
Jest tutaj para na zakręcie, dla której pobyt nad morzem w niecodziennych okolicznościach, to taki wyjazd ostatniej szansy.
Są ludzie, którzy w pewnym momencie związku zaczynają się zaniedbywać, niby się bardzo kochają, a jednak mijają w codziennym życiu, zapominają o tym, co najważniejsze, a wtedy o mały włos...
Kolejne z opowiadań to godzenie się z przemijaniem, naprawianie relacji, poszukiwaniu miejsca w świecie gdzie wszystko za szybko mija, łaknieniu bycia najważniejszą, potrzebną.
Aga Lingas- Łoniewska jak zwykle zaskoczyła! Jej opowiadanie ma wątek kryminalny, mówię wam, cudo! A wszystko to na tle bajecznych miejsc, gdzie odnalazłby się niejeden książkoholik.
****
"Czasem szczęśliwe zakończenia są możliwe i po dwudziestu latach. Może, gdy następują zbyt szybko, człowiek ich nie docenia..."
****
Czytając, nie oceniałam bohaterów, byłam po prostu cichym obserwatorem ich wyborów. Kibicowałam poszczególnym parom, zdając sobie sprawę, że ich związki są takie realne, i pewnie wielu z nas może się w nich odnaleźć.
Czasem wystarczy jedna chwila, by coś zrozumieć, a czasem potrzeba na to długich lat. Jedno jest pewne, prawdziwa miłość jest warta wielu kompromisów, poświęceń. Pamiętajmy też, że prawdziwa miłość, to nie tylko słowa, obietnice, zaufanie, to też intymna bliskość drugiego człowieka.
Polecam.
Daję : 10/10
Ilość stron : 351
Wydawnictwo : Muza S.A
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.
piątek, 19 czerwca 2020
"To, co bliskie sercu" Katherine Center 30/2020 (220)
"TO, CO BLISKIE SERCU"
Autor : Katherine Center
Wydawnictwo : Muza S.A
Dzień dobry.
Zakochałam się w tej historii. Jest taka delikatna, kobieca, a jednocześnie pełna siły i wytrwałości w walce o szczęście. Zapraszam.
___________________________
Cassie Hanwell wiedzie spokojne i poukładane życie. Pracuje w straży pożarnej w teksańskim mieście Austin i jako jedna z nielicznych kobiet regularnie uczestniczy w wielu akcjach. Pewnego dnia niespodziewany telefon od matki burzy jej spokój. Poważnie chora kobieta, która przed laty porzuciła męża i córkę, teraz potrzebuje jej pomocy.
Staroświecka jednostka strażacka w Massachusetts, gdzie przenosi się Cassie, w niczym nie przypomina jej poprzedniego miejsca pracy. Brakuje funduszy i nowoczesnego sprzętu, a nowi koledzy są nieokrzesani i mają swoje grubiańskie zwyczaje. Nie są zachwyceni, gdy do ich męskiego zespołu dołącza kobieta. Sumienna i obowiązkowa Cassie staje przed dużym wyzwaniem: musi odnaleźć się w nowym środowisku, a oprócz tego naprawić relacje z matką i uporać się z koszmarami z przeszłości. Na jej drodze staje też zabójczo przystojny strażak, przez którego trzymanie się zasady: "Nigdy nie umawiaj się z nikim z pracy" może się okazać niewykonalne.
Wkrótce uczucia do kolegi z jednostki okażą się jej najmniejszym zmartwieniem. Splot dramatycznych wydarzeń wystawi odwagę Cassie na próbę. Czy dziewczyna okaże się wystarczająco silna i zdeterminowana, by zawalczyć o to, co dla niej najważniejsze?
(opis wydawcy)
___________________________
****
"Kiedy człowiek wybiera miłość, choć tyle razy zawiódł się na ludziach, którzy nagle z jego życia znikali, łamiąc mu serce... Kiedy człowiek dobrze już wie, jakie trudne jest życie, a jednak mimo to wybiera miłość... To nie jest oznaka słabości, tylko odwagi."
****
Cassie Hanwell, strażaczka, ma poukładane życie, jej kariera wciąż nabiera tempa, a ukoronowaniem tego ma być ceremonia na cześć bohaterów służb pożarniczych i ratunkowych, gdzie odbiera ważną statuetkę. Ta nagroda to taki pierwszy element domina, które puszczone w ruch, zmusi ją do zbudowania swojego życia od nowa.
Niemal w tym samym czasie dostaje telefon od matki, z którą nie ma dobrych relacji, od kiedy ta opuściła ją w dniu szesnastych urodzin, by związać się z innym mężczyzną.
Kobieta prosi, by córka przeniosła się do niej na rok, by pomóc w codziennym życiu, po operacji oka. Mimo początkowej odmowy, wydarzenia, które miały miejsca na gali, zmuszają ją do zmiany jednostki, a najlepszym wyjściem okazuje się wtedy pogodzenie obowiązku wobec rodzicielki z miłością do pracy w służbach pożarniczych.
Zmiany mało kiedy są łatwe, boleśnie przekonuje się o tym nasza bohaterka. Niechęć ze strony nowych kolegów, poznanie Frycka i tragiczny pożar, wypracowywanie nowych relacji z matką i powrót do koszmaru z przeszłości, to wszystko odmieni Cassie na zawsze.
To już druga książka tej autorki, którą mam w swojej biblioteczce, i myślę, że ta jeszcze bardziej zapadła mi w serce.
Bardzo spodobał mi się pomysł na postać Cassie. Jej zadziorność, siła, szacunek w świecie mężczyzn, na który ciężko pracuje, prestiżowy zawód, który jest powodem do dumy, a do tego dusza romantyczki, którą skrywa pod tym całym płaszczykiem silnej, niezależnej kobiety.
Autorka tym razem zabiera nas w świat straży pożarnej, poznajemy zwyczaje, żargon, sytuacje, z jakimi się muszą borykać na co dzień. To wszystko jest tym bardziej interesujące, że wplata w ten świat kobietę, co w bardziej tradycyjnych jednostkach nie jest takie oczywiste i aprobowane.
Wciąż istnieją miejsca, gdzie kobieta uznawana jest za istotę słabą, którą należy się opiekować i chronić, z czym Cassie absolutnie się nie zgodzi, co nie raz doprowadza do zabawnych, a czasem i niepokojących sytuacji.
Praca, to tylko część historii, którą poznacie w tej powieści. To także błędy rodzicielskie, które znacząco wpłynęły na dorastanie młodej dziewczyny, która poprzez opuszczenie przez matkę, wciąż czuje się gorsza i żywi w sobie głęboką urazę.
To też zetkniecie się przeszłości z teraźniejszością, kiedy po latach znów staje twarzą w twarz ze znienawidzonym Thompsonem.
****
"Remiza, w której pracują kobiety, nie może być męskim rajem w dawnym stylu. Może być świetnym miejscem, co przecież widziałam w Austin. Może mieć większy potencjał, bo przecież każda osoba wnosi wówczas swoje talenty, zarówno te wynikające z cech indywidualnych, jak i te związane z płcią"
****
Autorka w mistrzowski sposób łączy poszczególne wątki, wręcz malując słowem postać Cassie. Praca, marzenia, to czego się boi, budowanie relacji z matką, próba rozliczenia z przeszłością, uczucie, które ją zaskoczy, to wszystko tworzy przepiękną, czasem bardzo dramatyczną całość.
To powieść, która wzrusza, bawi, zmusza do refleksji. Ja jestem nią urzeczona. Polecam z całego serca.
Daję : 10/10
Ilość stron : 379
Wydawnictwo : Muza S.A
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.
środa, 17 czerwca 2020
"Czas wolny w PRL" Wojciech Przylipiak 29/2020 (219)
"CZAS WOLNY W PRL"
Autor : Wojciech Przylipiak
Wydawnictwo : MUZA s.a
Cześć.
Książka, którą dziś chcę wam przybliżyć, to dla mnie taki powrót do wczesnego dzieciństwa. Wydaje mi się, że to działo się tak niedawno, a tutaj minęło kilkadziesiąt lat. To niesamowite, że sytuacje, krajobrazy ze zdjęć, które oglądałam w książce, znajdę też w albumach moich rodziców.
Zapraszam.
_______________________
W latach 50. młodzi odkryli uroki podróżowania autostopem i z książeczką autostopowicza w ręku ruszyli w Polskę. Inni dopiero oswajali się z wolnymi dniami i na wakacje wybierali się z Funduszem Wczasów Pracowniczych, a udany turnus zależał od pomysłowości kaowca. W latach 60.,kiedy akurat w ramach czynu społecznego nie trzeba było sprzątać ulic albo budować przedszkola, ludzie gromadzili się w domach przy słuchowisku radiowym W Jezioranach albo przed telewizorami, żeby obejrzeć Bonanzę lub Wojnę domową. W latach 70. Polacy chętnie korzystali z wypoczynku na coraz liczniejszych polach campingowych, gdzie z trudem zdobyte namioty sąsiadowały z przyczepami campingowymi Niewiadów. Podczas festynów organizowanych z okazji świąt 22 lipca i 1 maja zajadali się watą cukrową, którą popijali wodą z saturatora. Gdy sprzyjała pogoda korzystali z nadwiślańskich plaż i uroków ogródków działkowych. W wolnych chwilach odwiedzali bibliobusy, kina (również te objazdowe), kluby prasy i książki czy ośrodki Praktyczna Pani. Młodzież przesiadywała na podwórkowym trzepaku, dziewczynki grały w gumę, chłopcy w kapsle. W latach 80. „odkryli” komputer i wideo.
Czas wolny w PRL miał różne oblicza. Jedni zdawali się na to, co proponowały władze. Inni nie pozwalali się zamknąć w sztywnych ramach peerelowskiego „jedynie słusznego” relaksu i płynęli osobnym nurtem.
(opis wydawcy)
________________________
****
"Czas wolny dla wielu był luksusem. Często z braku innych możliwości, spędzano go przed telewizorem.."
****
"Czas wolny w PRL" to nie do końca książka tylko o wypoczynku, letnich, zimowych labach. To kawał historii naszego państwa tamtego okresu.
Autor przybliża obchody ważnych narodowych świąt, takie jak pochody pierwszomajowe, święto 22 lipca ,czyli święta Odrodzenia Polski, okresy rozkwitu ogródków działkowych, które to były na wagę złota, czasy masowych wczasów, kolonii, rozwój kina.
Ten reportaż, dosłownie przeniósł mnie do lat 80. przypomniał, jak pięknie wtedy dzieci spędzały czas na powietrzu, gdzie wyobraźnia pozwalała przenosić góry, i stawiać się kimkolwiek się zamarzyło. Kto nie pamięta godzin gier w piłkę, w chowanego, kiedy tylko głos mamy był w stanie przywołać nas do porządku i powrotu do domu na kolację.
Kiedy padało, też mało kto marudził rodzicom, że nudno. Wystarczył kawałek kartki długopis i towarzystwo. Autor przypomina też czas, kiedy zaczęliśmy fascynować się techniką. Pierwszy magnetowid, odtwarzacz VHS we wsi, to dopiero było wydarzenie. Jedną kasetę oglądało się wręcz do zdarcia. Pamiętam, kiedy u mnie w domu pojawił się taki sprzęt, a pierwsza kupiona kaseta to była bajka Flinstonowie. Matko, oglądało się ją godzinami, mimo że całość już znałam na pamięć.
Chłopcy uwielbiali filmy akcji, chociaż i u mnie w domu królowały filmy karate, a potem przyszedł czas na Dirty Dancing- miłość do tego filmu pozostała u mnie na zawsze! W zamożniejszych domach zaczęły pojawiać się pierwsze komputery Atari, Commodore.
Co ciekawe, to były piękne czasy i dla książki. Biblioteki nie tylko działały stacjonarnie. Tam, gdzie ich nie było, dojeżdżały obwoźne.
Dorośli wykazywali się nie lada sprytem, wyobraźcie sobie teraz, spakowanie czteroosobowej rodziny plus namiot, wałówkę i milion innych potrzebnych rzeczy, chcąc wyjechać nad morze maluchem! To możliwe, chociaż teraz niemal niewyobrażalne! Aż przypomniał mi się mój pierwszy w życiu pobyt nad morzem z wujostwem. Jechaliśmy co prawda autobusem, ja pomiędzy fotelami siedziałam w wózku spacerowym, bo miałam chyba 4- 5 lat( gdzie zasady bezpieczeństwa? :D) Wspólne łaźnie, sauna tylko dla dorosłych, piłkarzyki na stołówce, posiłki, na które nie można się było spóźnić, huśtawki przy domkach. Cudowny czas.
Kogo nie było stać na taki wyjazd, chociaż zakłady pracy oferowały wtedy wczasy pracownicze za naprawdę rozsądne pieniądze, zostawał w domu.
Namiot można było rozbić, chociażby pod blokiem. Tam się spało, gotowało, opalało, a z mieszkania korzystało tylko w konieczności umycia, czy pójścia do wc.
****
"Trzepak- jedno z najważniejszych miejsc na peerelowskim podwórku. Poza godzinami "trzepania" był to punkt kontaktowy podwórkowych kumpli i koleżanek."
****
Czas PRL to także autostop. Początkowo surowo karany, a potem zupełnie legalny, nawet nie wiedziałam, że były wtedy specjalne książeczki autostopowicza. Sama pamiętam czasy, kiedy podróżowało się w ten sposób z rodzicami. Cóż, ciężko było wszędzie dotrzeć autobusem, który kursował 3 razy dziennie.
Ta książka to dla mnie pozycja wyjątkowa, ważna, bliska. Pozwala wrócić do dzieciństwa, beztroski, spojrzeć przy okazji dorosłym okiem, jak radzili sobie wtedy nasi bliscy.
Do tego dziesiątki cudownych, klimatycznych czarno-białych fotografii, które wręcz "pożerałam "oczami! Polecam!
Daję : 10/10
Ilość stron : 372
Wydawnictwo : Muza S.A
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















